#10 Amerykańscy bogowie – Neil Gaiman

Do przeczytania zachęcił mnie trailer serialu.
Nie wiem jak mam opisać książkę, by jej nie zaspojlerować.
Może tak: czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co się dzieje / co się stało z dawnymi bogami? Odynem, Thorem, Ra? Co stało się milionami innych, małych bóstw?
(o mamo, kiedy w końcu ten serial będzie co?)

Reklamy

#8 #9

Sezon burz – Andrzej Sapkowski
Wszystko zaczyna się wtedy, gdy Geralt postanawia zjeść fikuśny obiad. By wejść do miasta, musi zostawić miecze*, gdy już mają mu podać pieczeń z dzika posypaną pudrem z poziomek ** zostaje aresztowany, a później już jest tylko gorzej.
Myślałam, że nie chwyci, ale słuchałam robiąc pierogi i wczoraj w pracy, ukradkiem dokończyłam ostatnie dwa rozdziały. No musiałam.

*miecze pozostawione w depozycie zostają skradzione – mówię, że potem jest tylko gorzej
** nie dokładnie taką potrawę, ale styl – wiecie o co chodzi ;)

 

Stulecie trucicieli – Linda Stratmann
To, że Agatha Christie tak upodobała sobie otrucia nie wynika ze stylu pisarskiego (no, w każdym razie nie w 100%). Coś, czym żyli ludzie już (o mamo!) 100-150 lat temu, to otrucia. Wówczas zdradzieckie i niemal niewykrywalne, gdyż nie było instytucji policji (zajmującej się podejrzaną śmiercią z urzędu), nie było sekcji zwłok (by spojrzeć, czy delikwent dostał apopleksji, czy został otruty), jak również nie było możliwości sprawdzenia, czy to trucizna spowodowała śmierć (otwarli zwłoki, zobaczyli przeżarte przez „coś” ściany żołądka, ale jak sprawdzić jaka to trucizna, w jakiej dawce- czy śmiertelnej?). Kolejnym problemem było złapanie truciciela na gorącym uczynku (a rzadko się zdarza, by tego typu morderca afiszował się truciem – choć takie przypadki też są pokazane). Jeszcze jednym dostępność trucizn: arszenik stosowano do tępienia szczurów i chwastów (problemem było ustanowienie na poziomie krajowym nakazu barwienia arszeniku!), Laudanum było powszechnie stosowanym syropkiem do uspokajania dzieci!
Książka fascynująca. Bogu dziękuję, że żyję w czasach, w których mało kto truje (prócz Szyszki i smogu).

#4- #7

Śmiertelna klątwa
Tajemnica Lorda Listerdalea

Czarna kawa
Całość Agathy Christie. Klasyka na wakacje (lub zimowe ferie)

Złe psy. Po ciemnej stronie mocy – Patrk Vega
Temat bomba- co sprawia, że stróż prawa (policjant) zbacza ze ścieżki prawa. I mam na myśli tutaj i łapówki drogówki, i zarówno tolerowanie jak i współpraca z gangsterami. Ciekawe, dla mnie dość egzotyczne (bo nie mam w towarzystwie policjanta).
Sposób „napisania” książki tłumaczy użyty przeze mnie cudzysłów. Autor się nie zmęczył. Po prostu: przeprowadził wywiady z paroma gliniarzami, a później niewolnik wklepał je do worda i voila! Mamy książkę.
Język – tragedia. Wiem, rozumiem, ciężko pracujący policjanci nie mówią literacką polszczyzną. Ale serio? Rzucanie trzema kurwami w zdaniu sprawi, że książka będzie realistyczna? (tak to retoryka. pewnie 90% społeczeństwa łyka konwencję)

#1 Istota zła – Luca D’Andrea

Amerykanin Salinger postanawia osiedlić się w rodzinnej miejscowości żony- Siebenhoch. Miasteczko położone w urokliwych alpach na granicy niemiecko-włoskiej posłuży jako plener do jego kolejnego filmu dokumentalnego. Ale coś idzie nie tak. Na skutek tego wypadku, Salinger musi zająć czymś swoją głowę. Zaczyna więc drążyć niewyjaśnioną zagadkę morderstwa w wąwozie Blatterbach, co nie spodoba się miejscowym.

Jedyna książka jaką dostałam pod choinkę.
Ale dziś nadrobiłam niedopatrzenie Gwiazdora i zakupiłam dwie pozycje :)

(Zuzance wyszło w zeszłym roku 84. Mi 51.
W tym roku założenie jest „dogonić Zuzankę tak blisko jak się da”. Zobaczymy co wyjdzie)