#4 Craig Russell „Krwawy orzeł”

Komisarz Jan Fabel na tropie seryjnego zabójcy, który rytualnie morduje kobiety. Pozornie, ofiar nic nie łączy – dopiero po jakimś czasie komisarz odkrywa powiązania i staje oko w oko z ukraińskim zbrodniarzem.
Książka przydługa, przynudnawa, autor nie oszczędza krwawych opisów a potem nagle się kończy. tql zbeqrepn hpvrxn j ynf, n xbzvfnem fbovr cemlcbzvan, żr xvrqlś qbfgnł bq avrtb (zbeqrepl) jvnqbzbść „zbżrfm zv cemrfmxbqmvć nyr avtql zavr avr młncvrfm” – jltbqan shegxn qyn qehtvrw pmęśpv, nyr frevb? pnłn cbyvpwn cbfgnjvban an onpmabść, n hxenvńfxv move (anwjlenźavrw anqpmłbjvrx) mnovwn glpu pb zh fgbwą an qebqmr v hpvrxn? frevb?

Reklamy

#8 #9

Sezon burz – Andrzej Sapkowski
Wszystko zaczyna się wtedy, gdy Geralt postanawia zjeść fikuśny obiad. By wejść do miasta, musi zostawić miecze*, gdy już mają mu podać pieczeń z dzika posypaną pudrem z poziomek ** zostaje aresztowany, a później już jest tylko gorzej.
Myślałam, że nie chwyci, ale słuchałam robiąc pierogi i wczoraj w pracy, ukradkiem dokończyłam ostatnie dwa rozdziały. No musiałam.

*miecze pozostawione w depozycie zostają skradzione – mówię, że potem jest tylko gorzej
** nie dokładnie taką potrawę, ale styl – wiecie o co chodzi ;)

 

Stulecie trucicieli – Linda Stratmann
To, że Agatha Christie tak upodobała sobie otrucia nie wynika ze stylu pisarskiego (no, w każdym razie nie w 100%). Coś, czym żyli ludzie już (o mamo!) 100-150 lat temu, to otrucia. Wówczas zdradzieckie i niemal niewykrywalne, gdyż nie było instytucji policji (zajmującej się podejrzaną śmiercią z urzędu), nie było sekcji zwłok (by spojrzeć, czy delikwent dostał apopleksji, czy został otruty), jak również nie było możliwości sprawdzenia, czy to trucizna spowodowała śmierć (otwarli zwłoki, zobaczyli przeżarte przez „coś” ściany żołądka, ale jak sprawdzić jaka to trucizna, w jakiej dawce- czy śmiertelnej?). Kolejnym problemem było złapanie truciciela na gorącym uczynku (a rzadko się zdarza, by tego typu morderca afiszował się truciem – choć takie przypadki też są pokazane). Jeszcze jednym dostępność trucizn: arszenik stosowano do tępienia szczurów i chwastów (problemem było ustanowienie na poziomie krajowym nakazu barwienia arszeniku!), Laudanum było powszechnie stosowanym syropkiem do uspokajania dzieci!
Książka fascynująca. Bogu dziękuję, że żyję w czasach, w których mało kto truje (prócz Szyszki i smogu).

#29 Łyżeczka – Izabela Szylko

Książka zwróciła mi uwagę na tyle kwestii, że sama nie wiem od czego zacząć.
Prosta historia: matka i córka na przestrzeni lat. Z perspektywy matki i córki. Codzienność, ale nie w typie „Klanu”, tylko taka, gdy oddychasz z ulgą wiedząc, że twoja matka taka nie jest. Gdy możesz odetchnąć i masz świadomość, że to dla ciebie fikcja.
Matka z typu „urodziłam cię, więc jesteś moja”, „ja wiem co dla ciebie będzie lepsze”. Matka, która musi ingerować w każdy aspekt życia córki. Dorosłej, dodajmy. Która nigdy jej nie wspierała („nie rób, bo nie dasz rady, nie uda ci się, po co to robisz”), ale która żąda całkowitego podporządkowania się jej. Która potrafi zrazić do siebie wszystkich dookoła. Jak trujący bluszcz.
Córka, której poczucie winy nie pozwala na sprzeciw („ona ma tylko mnie”). Która niby jest dorosła (36 lat), ale nie potrafi tupnąć nogą i powiedzieć „to moje życie/mąż/dziecko, sama o sobie decyduję”, tylko bezsilnie patrzy jak matka gasi jej światło „jest późno, musisz już spać” lub wylewa jej wino „za dużo pijesz”.
Połowę książki słuchałam z facepalmem na twarzy, do czego ludzie są zdolni (wiem, że to fikcja, nie mam wątpliwości, że takie osobniki są dookoła mnie), połowę z podziwem dla Grażyny Barszczewskiej (matki), która tak przeczytała, że gacie spadają (a ja jej nienawidzę).
Czytająca aktorka Małgorzata Buczkowska ok. Nie podobał mi się jej ton dziecka (gdy czytała role dziecka), gdyż bardziej brzmiało to jak dziecko upośledzone, niż zwyczajny 5latek.
Ksawery Szlenkier drętwy. Mąż z jego głosem nie wzbudził we mnie współczucia, a jedynie irytację.

#28 Wojna Państwa Rose – Warren Adler

Film widziałam jakieś pięćdziesiąt razy (ostatni raz pewnie 10 lat temu). Niewiele się różni od książki (z tego co pamiętam). A historia? Banalna, mogłoby się wydawać.
Małżeństwo z 18 letnim stażem. I któregoś dnia Ona odkrywa, że On zupełnie jej nie obchodzi. Ba. Mógłby nawet umrzeć. Oznajmia, że chce rozwodu. Dzieci są odchowane (16 i 13 lat), Ona chce się zająć swoją firmą cateringową. On najpierw chce walczyć, ale po jej wyraźnej niechęci, odpuszcza. Oboje za to nie chcą odpuścić domu. Starannie odrestaurowanego, wyposażonego w antyki, w prestiżowej dzielnicy. Adwokaci doradzają (wobec braku kompromisu), by oboje mieszkali w nim przez rok separacji, a później sąd rozstrzygnie konflikt i przyzna dom jednemu z nich (a drugie wniesie apelację).
I tak, przez rok, związek od obojętności, poprzez niechęć do nienawiści, niszczy wszystko w około.
Na filmie się śmiałam, słuchając książki już nie. Bolesny rozpad małżeństwa jakoś był mało zabawny.
(Obserwacje małżeńskie autora- 100/100)

#28 Polskie morderczynie – Katarzyna Bonda

14 bohaterek. Każda zabiła. Każda odsiaduje wyrok.
Długo się zastanawiałam, czemu one są tam, a ja tutaj. Czemu dzielą nas kraty. Bo wierzę w to, że w odpowiednich okolicznościach, każdy jest w stanie zamordować.
Pomijam oczywistości takie jak choroba psychiczna i inne zaburzenia. Pomijam uzależnienie od używek, które również może zmienić postrzeganie rzeczywistości (sytuacja dla trzeźwej osoby nieprzyjemna, dla uzależnionej staje się skrajna i prowadzi do morderstwa). Pomijam zbrodnię przypadkową (jadę za szybko samochodem i potrącam przechodnia).
Wyszło mi, że rozwiązywanie konfliktów. Jestem w tym wieku, że oczywiście, chcę postawić na swoim. Ale w sytuacji, gdy nie ma na to szans – odpuszczam. Nie tracę energii na konflikty, staram się chore sytuacje ucinać w zarodku. Co nie zmienia mojego przekonania, że w odpowiednich okolicznościach, też zabiję.
Książka smutna. Każda historia podzielona została bowiem na dwie części: historia kobiety, dlaczego się tu znalazła (życie „przed” i życie „po”) oraz streszczenie z akt sprawy. Każda z kobiet kreowała swoją rzeczywistość, która czasem mniej, czasem więcej miała wspólnego z tym co stwierdziło dochodzenie (kobieta, która zabiła Tomka Jaworskiego ze wzruszeniem opowiada o trójce swoich dzieci. Nie myślała o nich zabijając chłopaka. Ba. Nawet ich nie miała przy sobie w Warszawie, tylko u rodziców. Co nie przeszkadza jej kreować się na dobrą matkę). Każda z kobiet jest samotna.
Najsmutniejsze są historie przemocy domowej. Gdy ofiara po wielu latach pęka i zabija swojego oprawcę.

Książka trudna i zdecydowanie ryje w mózgu.

#27 Honor Prizzich – Richard Condon

Książka – klasyk. Ale nie ten sam klasyk co Dostojewski, a bardziej Mario Puzo.
Gangster, wykonawca mafijnych wyroków, prawa ręka szefa rodziny Prizzich – Charley zakochuje się bez pamięci w tajemniczej blondynce spotkanej na weselu. Porusza niebo i ziemię, by się czegoś o niej dowiedzieć (w czasach bez FB i bez smartfonów), a później ją poznać.
Życie mafioza nie jest jednak usłane różami. Charleyowi nie jest pisane zakończenie „żyli długo i szczęśliwie”, więc dalsza część historii idzie mafijnym klasykiem.
W audiobooku czytanym przez p. Siemianowskiego- bdb

#9 Już nic nie muszę – Stefania Grodzieńska

W sumie gdzieś jakbym już to czytała. Przynajmniej część z tego. Tak czy inaczej przyjemnie się słuchało jak można z życia wycisnąć wszystko co się da.
Jedyna smutna rzecz, to wyjaśnienie autorki, dlaczego wychowywała ją Babcia. Smutne, bo autorka nie miała za złe, że matka po(d)rzuciła ją na prośbę swojego męża (a ojczyma Stefanii). Pewnie to wina obecnych czasów (na pewne rzeczy patrzymy dzisiaj inaczej, pewne rzeczy z racji emancypacji kobiet, są nie do pomyślenia), tym niemniej.